Radosław Majewski dla 2x45.com.pl
Radosław Majewski w wywiadzie dla 2x45.com.pl przekonuje, że teraz gra w Nottingham więcej niż rok temu, gdy był powoływany do reprezentacji. - Nie jestem dziś nawet w szerokiej kadrze Smudy, ale nie chciałbym, żeby był w niej ktoś, kto nagle pomyślał, że w sumie mógłby zagrać dla Polski - nie ukrywa 24-letni pomocnik.
2x45.com.pl: - Mecz z Middlesbrough wygrany, ale sytuacja nadal tragiczna. Co się dzieje z Nottingham?
Radosław Majewski: - Wszystko przez początek sezonu. Zagraliśmy kilka bardzo słabych spotkań, nie mieliśmy też zbyt wiele szczęścia. Traciliśmy strasznie dużo goli, gra defensywna była naszym największym problemem. Mam nadzieję, że teraz wszystko ruszy do przodu, choć po jednym meczu nie można być tego pewnym. Trzeba jednak przyznać, że w pełni zasłużenie pokonaliśmy Middlesbrough, które wcześniej było bez porażki. Powoli będziemy się podnosili. Pokazaliśmy, że jednak coś umiemy. Będzie dobrze.
- Pana oceny za ten występ były chyba dość dobre, prawda?
- A nawet nie wiem. Nie czytam pomeczowych relacji. Najlepszą oceną za dany występ jest wyjście na boisko w kolejnym spotkaniu. Trener często ustala taktykę pod przeciwnika, dlatego w poprzednim sezonie wiele razy nie grałem na wyjazdach, bo było tam mało gry w piłkę, a dużo walki i przepychanek. Sądzę jednak, że nadal sporo muszę poprawić. Byłem zbyt niedokładny w ofensywie. W obronie swoje zagrałem, ale z przodu mogłem być efektywniejszy, mogłem nawet strzelić gola. Ogólnie nie jestem za bardzo zadowolony z tego meczu. Mimo to cieszę się, że wreszcie zwyciężyliśmy, a ja byłem na murawie prawie do końca. Zwłaszcza że zostałem ustawiony nietypowo, jako lewy pomocnik. To kwestia przyzwyczajenia do pozycji.
- Na skrzydle będzie się Pan teraz pojawiał częściej?
- Zależy od taktyki. W trakcie meczu przeważnie modyfikujemy ustawienie. Kombinacje są przeróżne, więc ta lewa pomoc często jest umowna i dotyczy przede wszystkim moich zadań w defensywie. W sobotę z Blackpool równie dobrze możemy zagrać "diamentem", jak i 4-4-2.
- Wydaje się, że w tym sezonie ma Pan trochę większe problemy z miejscem w składzie. To znaczy, gra Pan w większej ilości meczów, lecz minut łącznie jest chyba mniej...
- Nie jest tak źle. Jak dotąd opuściłem tylko jedno spotkanie, z Oxfordem. Na wyjeździe jeszcze nigdy nie zagrałem z tym zespołem, a okazje były już trzy. W sumie jest pół na pół. Raz wchodzę z ławki, potem wybiegam w pierwszym składzie i tak na zmianę. Rotacja trwa i dotyczy ona każdego w drugiej linii. Niektórzy zaczynali sezon jako podstawowi piłkarze, teraz nie występują wcale. Przed nami bardzo dużo meczów i trudno uznać, że ktoś jest żelaznym rezerwowym, a ktoś pewniakiem. Trener w każdej chwili może coś zmienić. Na treningach walka na całego. Nie ma czegoś takiego, że skoro wygraliśmy ze mną w składzie, to w następnej kolejce mogę być pewny gry. Menedżera nie interesuje, kto mu ostatnio dał trzy punkty. Rywalizacja zaczyna się od początku.
- Jak wspomina Pan współpracę ze Stevem McClarenem? Wielka postać, były selekcjoner reprezentacji Anglii, mistrz Holandii z Twente, ale w Nottingham sobie nie poradził.
- Gdy tego lata przychodził do klubu, przyznawał, że nie zna za dobrze Championship i jej specyfiki. McClaren wpajał nam inne przyzwyczajenia niż te, które mieliśmy w dwóch poprzednich sezonach. Teraz przyszedł Steve Cotterill i znów pewne rzeczy wyglądają inaczej. Brakowało nam większej samodyscypliny, dlatego traciliśmy tyle bramek. Na pewno jednak McClaren był dla nas autorytetem. Niestety, nie wyszło mu z nami. Prowadził Nottingham tylko w dziesięciu kolejkach i sam zrezygnował, bo widział, że to nie ma sensu. Możliwe też, że nie dogadywał się z zarządem, bo niemal równocześnie odszedł prezes. Na pewno współpraca z kimś tak znanym była cennym doświadczeniem.
- Jakie przyzwyczajenia chciał zmienić McClaren?
- Chyba po prostu nie potrafił do nas dotrzeć, bo gdy w jednym meczu brakowało nam dyscypliny w obronie, w następnym znów robiliśmy te same błędy. Trudno też mówić, że już gramy lepiej, bo wygraliśmy jedno spotkanie. Latem przyszło do klubu bodajże pięciu zawodników, odeszło dziewięciu, więc nie jest to rewolucja, ale jednak spore zmiany. W takich przypadkach potrzeba czasu. McClaren nigdy wcześniej nie pracował w Championship i wydaje mi się, że czasami za bardzo ukierunkowywał nas pod kątem uporządkowywania gry, większej kultury, a mniej odnośnie walki i tej fizycznej strony piłki. Tak sądzę, jednak z całą pewnością nic się nie powie. Poza tym, że brakowało wyników.
- Nowy menedżer szybko wprowadził porządki w klubie. Macie na przykład zakaz korzystania z Twittera. Za każde słowo tam napisane płacicie tysiąc funtów!
- Mogliśmy się tego spodziewać, bo podobne metody Cotterill wprowadzał w Portsmouth. Po meczu z Coventry nasz piłkarz Ishamel Miller dość wulgarnie odpowiedział kibicom na krytykę i to chyba przechyliło szalę. Mamy nie wypowiadać się na temat klubu - ani dobrze, ani źle, nie pisać nic o składzie i tak dalej. I w sumie dobrze. To są nasze sprawy. Za nami muszą przemawiać wyniki, a nie różne komentarze. Lepiej rozwiązać problem w swoim wąskim gronie niż żalić się na Twitterze.
- Dla Pan ten zakaz akurat nie stanowi problemu.
- Tak, nawet nie założyłem konta na Twitterze. Na Facebooku konto mam, tego też zakaz dotyczy, ale raczej się tam nie udzielam publicznie. Gadam tylko ze znajomymi i od czasu do czasu również z kibicami. Nie piszę jednak komentarzy "o, ale słabo graliśmy, to wina tego czy tamtego, albo trening zły".
- Wydawało się, że po pierwszym, bardzo dobrym sezonie, pójdzie Pan jeszcze bardziej do przodu w Nottingham. Tymczasem poprzednie rozgrywki okazały się dla Pana średnie, początek obecnych również taki sobie. Nie daje o sobie znać jakiś marazm, zmęczenie jednym miejscem?
- Pamiętajmy, że piłka nie jest sportem indywidualnym. Nie wszystko zależy ode mnie. Za kadencji Billy'ego Davisa dwukrotnie graliśmy w barażach o Premier League. Niestety, bez powodzenia. Teraz jest nowy trener, też są jakieś aspiracje, nowe nadzieje. W pierwszym sezonie walczyłem o wykupienie z Polonii Warszawa i to się udało. W Nottingham jestem najdłużej ze wszystkich moich klubów po Zniczu Pruszków. W Groclinie grałem półtorej roku, w Polonii Warszawa tak samo, a tu zaczynam już trzeci rok. To dla mnie nowa sytuacja. Zobaczymy, co wydarzy się w czerwcu. Wcześniej nie było najmniejszego sensu szukać zmiany, bo gdybyśmy zwyciężyli w barażach o Premiership, a ja bym odszedł, biłbym się w piersi. Kontrakt obowiązuje mnie do połowy 2013 roku, więc po tym sezonie wiele się wyjaśni. Gdy do końca umowy zostaje 12 miesięcy, często zapadają konkretne decyzje.
- Jak z Pana angielskim? Gdy podejdzie do Pana brytyjski dziennikarz, jest Pan już w stanie normalnie udzielić wywiadu?
- Trudno stwierdzić, bo z dziennikarzami nie gadam. Powiedziałem gościowi od nas, to znaczy rzecznikowi prasowemu, że nie mam ochoty na wywiady. Jeśli bym musiał, nie ma problemu, poradziłbym sobie, ale nie jest mi to potrzebne do szczęścia. Gdyby trener stwierdził, że mam iść na konferencję, to pójdę, jednak unikam tego. Jak już raz bym poszedł, potem musiałbym ciągle to robić. W każdym razie, spokojnie mógłbym już udzielić wywiadu po angielsku.
- Jeśli ostatnio pisano o Radku Majewskim w Polsce, to w kontekście reprezentacji. Narzekał Pan, że powoływani są obcokrajowcy, a Pan nie dostaje szansy. Nadal rozważa Pan zmianę nazwiska?
- (śmiech). Nie, to była taka usilna próba zwrócenia na siebie uwagi. Wszystko zależy od mojej postawy w klubie. Jak ktoś z kadry będzie zainteresowany, przyjedzie na mój mecz, albo na początek przynajmniej sprawdzi wynik i to, czy pojawiłem się w składzie. Nie myślę o reprezentacji. Muszę asystować, strzelać gole, wtedy media bardziej się zainteresują i będą większe podstawy do otrzymania powołania. Wiadomo, że Euro coraz bliżej, ale na dziś jestem poza zespołem Franciszka Smudy.
- Mówi Pan, próba zwrócenia na siebie uwagi?
- Akurat tak powiedziałem o tym nazwisku, żeby ładnie pasowało do zdania. Nie miałem na myśli niczego konkretnego. Rozmowa prowadzona była w okresie, gdy dość dobrze mi szło. Zaliczyłem dwie asysty w meczu pucharowym, później zdobyłem bramkę w lidze i może przez chwilę trochę mnie poniosło. Ale fajnie by było, gdyby ktoś ze sztabu reprezentacji zainteresował się, jak Majewski radzi sobie w Nottingham. Nie będę jednak składał żadnych deklaracji, poza tym, że chcę grać w kadrze.
- Odbiór w Polsce był taki, że dopomina się Pan o powołanie w momencie, gdy występuje w klubie mniej niż rok temu. Wtedy Smuda miał podstawy, żeby dać Panu szansę.
- Szczerze mówiąc, jeśli już mielibyśmy wszystko weryfikować, to teraz gram więcej niż rok temu. Paradoksalnie, jak zostałem powołany na mecze z USA i Ekwadorem, występowałem rzadziej niż obecnie. Trochę to dziwne, że teraz gram prawie zawsze, a nie mam nawet żadnego sygnału, że ktoś mnie obserwuje. Jeśli ktoś zarzuca mi, że nie gram, niech dokładnie spojrzy w statystyki. Co nie zmienia faktu, że może być lepiej. Mierzę wyżej.
- Większość kadrowiczów już otwarcie krytykuje coraz większą liczbę naturalizowanych piłkarzy w drużynie narodowej. Pan zapewne się z nimi zgadza?
- Nie jestem dziś nawet w szerokiej kadrze, ale nie chciałbym, żeby był w niej ktoś, kto nagle pomyślał, że w sumie mógłby zagrać dla Polski. Pokazaliśmy, że potrafimy osiągać dobre wyniki z polskimi zawodnikami i raczej nie potrzebujemy dodatkowych sił. W tym momencie jednak nie jest to moja sprawa. Nie wiem, jaka panuje atmosfera w reprezentacji. Czasem pogadam z chłopakami, ale to nie to samo.
- Ale też czuje Pan zażenowanie, gdy czyta, że Maor Melikson, który trzy tygodnie wcześniej strzelał gole dla reprezentacji Izraela, nagle zmienia zdanie i chce zakładać koszulkę z orzełkiem?
- To jest kabaret. Czytam takie rzeczy, ale doszło do tego, że często nie wertuję całego artykułu, tylko patrzę na sam tytuł. To są jaja. Reprezentacja to nie klub, czy przedstawienie, żeby pojechać sobie z jednego na drugie, bo może będzie lepsze. Śmiałem się z tego wszystkiego.
Wywiad dla www.2x45.com.pl przeprowadził Przemysław Michalak
Brak komentarzy
Chris Cohen
Powrót: Do końca sezonu
Brendan Moloney
Powrót: nieokreślony
Powrót:Brak
Konto firmowe
NK
Co ja Ci poradze Miazol...Coraz bardziej utwierdzam sie w tym ze u nas w zarzadzie siedza cieple misie(wiesz o co mi chodzi) i licza na cuda...na weeken zostawiam sobie moje wypociny na temat polityki transferowej klubu :DDD
holta2 daj w końcu jakieś optymistyczne info bo tylko pogrążasz mnie w smutku :(
McCLeary oficjalnie opuscil Forest a O`Discroll dotychcasowy asystent Cotterilla podjal prace w Crawley...Wiecej info poznym wiczorem//noca :D
http://www.tribalfootball.com/articles/canadian-billionaire-lawrence-tanenbaum-eyeing-nottingham-forest-3168531
oby to sie sprawdzilo. Oby ktos poszedl po rozum do glowy i wyje...na zbity pysk naszego Cheif Executive M.Arthura :D
Lynch i Chambers tez odchodza :(((
McCleary odchodzi do Reading.zaliczyl juz testy medyczne:(((
Gunter na celowniki Fulham i Swansea a McCleary odrzucil ofetre klubu na 8 tys a tydzien a chca go Reading WBA Wigan Norwich i Celtic
Zarówno pod względem transferów definitywnych jak i wypożyczeń całkowicie się z tobą holta2 zgadzam. Również uważam że największym wzmocnieniem był Adlene Guedioura, z przyjemnością patrzyło się na jego grę i na to jak walczył. Już od pierwszych spotkań było widać że to zawodnik który coś wniesie do zespołu. Pozytywnym zaskoczeniem był dla mnie Reid, na początku grał on jak reszta zawodników którzy dołączyli latem do Forest. Czyli najkrócej mówiąc tragedia, jednak z czasem radził sobie coraz lepiej. Pod koniec sezonu w niejednym spotkaniu odegrał on kluczową rolę. Co do reszty zawodników zakupionych nie chcę się wypowiadać, natomiast z zawodników wypożyczonych sprawdził się każdy. ;]
http://www.thisisnottingham.co.uk/Nottingham-Forest-striker-Dexter-Blackstock-sends/story-15959236-detail/story.html
Szacun Dex za publiczna wypowiedz w kierunku dzialan co niektorych osob w klubie :D widac tobie zalezy na tym by Forest wszedl do PL!!!
Camp to bujal dzis w oblokach, Dex chyba tez bo powninie z 4 wbic jak nie wiecej, Radek dobrze ale Anderson jeszcze lepiej ...i pomyslec ze potawilem na nim krzyzyk (dal mi do myslenia tym wystepem ) Adel jak zawsze wysoki poziom :O Reszta poprawnie i wynik jakis jest ale jednak...zespol nie mysli na boisku :( smutne ale prawdziwe...
szlak mnie trafia z nasza skutecznocia i napastnikami...tyle punktow stracilismy przez frajerska skutecznosc ze spokojnie bysmy mogli sie zakrecic kolo Play-Off taka jest prawda :(
Miazol przypone ze Forest nie bedzie sprzedany za mniej niz 76 mln bo tyle klub jest winny oddac wzgledem Rodzny Sp Nigela Doughty. To tym bardziej obrazuje ze to ktos powazny bo za 100mln to mozna sobie klub w PL kupic i nie martwic sie o to czy klub wyjdzie z tej zakichanej Championship :P Klub spelnil warunek a mianowicie zachowal status drugoligowca :P. Nalezy teraz tylko czekac na rozwoj sytuacji...
Jeżeli ktoś poważny chce kupić klub to tylko taki co ma ŚWIETNĄ HISTORIĘ to że jest aktualnie w dołku obniża cenę kupna a przez to można większą kwotę zainwestować w odbudowę.
Anstey to zes teraz po Steve pojechal :D Tez mnie zdziwil z nim wywiad jaki przeczytalem...al Forest utrzymal i szacunek za to bo byl moment ze ja juz nie wierzylem...Mimo tej pieknej passy jaka Forest mial 11 porazek w 13 meczach ja w sondzie dalem glos na to by dac mu jeszcze szanse...:P Nie bede tu dyskutowal o jego pracy...konczy sie sezon i bede robil podsumowanie Forest pod roznymi katami tu na stronie( moje wlasne zdanie na temat tego sezonu jak i graczy) Jesli ktos by chcial bym umiescil Wasze spostrzezenia w formie felietonu/newsa to piszcie na holta2@tlen.pl) Powiem tylko ze cichym bohaterem dla mnie jest Sean O'Driscoll...zadziwiajaco rezultaty Forest sie poprawily od kiedy dolaczyl do sztabu szkoleniowego SC...
Anstey co do Twoich marzen to bynajmniej PL jest jak najbardziej realna a LM to musza byc na prawde spore naklady ale jesli kogos stac na kupno Forest i wylozenie na dzien dobry 78mln na klub ktor ledwo sie utrzymal i jednya jego artakcyjnscia jest jego historia obecnie to biedny byc nie moze czyz nie :D a zwlaszcza z tych rejonyow swiata ;P
Ps. Cotterill jest nie do ruszenia tak dla twojej wiadomosci Anstey :D:D:D i nie wiem czy to moj smiech rzez lzy czy zwykla radosc hehe :(
Witam wszystkich
Powiem tak, nasz trener to jest totalne dno cieszy sie z wyniku kory zrobil z nasza kochana druzna, powiem tak kazdy z nas utrzymal by Nottingham Forest!!!!. Mam nadzieje ze to ostatni sezon pana S.C w Nottingham.
Tak jak pisal Holta moze ktos nas kupi i wtedy .....................................
moze za rok za dwa bedziemy grac PL, a potem mam nadzieje ze to sie stanie w lidze mistrzow.
Troche sie rozmarzylem ale kazdemu wolno.
Pozdrawiam
Miazol nie bede nic pisal dopoki nie potwwierdzi klub. Napisze tylko tyle ze rozmowy trwaja,,,sa dwa konsorpcja ktore chca kupic nasz klub ale nie podam z jakich rejonow swiata...jedyne czego nikt nigdzie nie podaje to nazw tych kupcow...a i ponoc miasto tez cos chce dac potencjalnemu inwestorowi...kto wie jak sie wszystko ulozy to moze Forest doczeka sie i nowego gniazdka :P
Coś taki tajemniczy ??? Dawaj szczegóły :)
I tu Miazol wszyscy mozemy byc bardzo zaskoczeni...ccos tam wroble cwierkaja, prasa swoje pisze i moze juz nie dlugo opuscimy championship w kierunku... ale to moze bedzie juz wiadomo w najblizszyk kilku tygodniach :P
No to szczęśliwie skończył się ten sezon choć przed rozpoczęciem chyba nikt z nas nie spodziewał się takiego zakończenia.Bardzo jestem ciekaw co klub szykuje na następny sezon kto odejdzie kto zostanie a kto nas wzmocni no i jaki będzie cel ligowy bo walkę o utrzymanie już mieliśmy więc może jakiś spokojny byt w okolicy 10 miejsca :)
Porażka z drużyną która awansowała do Premier League na pewno nie jest wielce upokarzająca, tym bardziej że "The Reds" grali z Reading jak równy z równym. Co by się nie działo możemy już jednak odetchnąć i nie martwić o byt w Championship ;]
Poki co dominujey nad peterborough wyraznie 4 rogi i 2 poprzeczki po 11 minutach












